Ikony i idole boskości. Czy dowód ontologiczny jest bałwochwalczy?


  • referat w ramach konferencji:
    Dowody ontologiczne, odbywającej się: 4-5 grudnia 2009.
  • Referent: Michał Pospiszyl
  • Afiliacja: WF PAT (UPJPII)
  • Abstrakt:

    W moim wystąpieniu postaram się pokazać jak w całej filozofii Anzelma, a w dowodzie ontologicznym w szczególności, dochodzi do napięcia dwóch obecnych w kulturze zachodnioeuropejskiej pragnień. Pragnienia obecności z jednej strony idolatrycznej, z drugiej ikonicznej stoją bowiem, jak sądzę, u źródeł najważniejszych metafizycznych problemów. Niech idol będzie tym, co odsyła do samego siebie, ikona zaś tym co odsyła poza siebie. Wówczas pragnienie obecności idolatrycznej wyrażać się będzie w pragnieniu wszystkiego, co przygodne i zmysłowe, ikonicznej zaś w tym, co konieczne i idealne. Czyż nie są to podziały na których opierały się spory realistów z nominalistami, ikonoklastów z ikonodulami czy platoników z arystotelikami?

    Anzelm, jako myśliciel pod wieloma względami przełomowy, nie tylko uczestniczy w każdym z tych sporów, ale, co interesujące, antycypuje ich przyszłe rozstrzygnięcia. Z jego ambiwalentnej myśli postaram się wyciągnąć i wyostrzyć dwie przeciwstawne interpretacje: ikoniczną i idolatryczną.
    W myśl pierwszej, Anzelm ukazuje się w swej ortodoksyjnej szacie platońskiego realisty, dla którego dowód ontologiczny spełnia swoistą ikoniczną funkcje. Anzelm przekonuje bowiem, iż jego dowód w możliwie przezroczysty sposób odsyła do boskości. Czy jednak nie jest na odwrót? Czy nie jest tak, że ikoniczne dążenie do boskości zawiera w sobie zarodek idolatrii?

    Druga interpretacja, zdecydowanie mniej kanoniczna, próbuje dopatrzyć się w wysiłku Anzelma idolatrii: jest on tym, który poszukuje boskości hic et nunc (czego doskonałym przykładem jest modlitwa z początku Proslogionu). Okazuje się jednak, że pragnienie idolatryczne, przyjmując z pełną „świadomością” to, jak się nazywa, zaczyna (poprzez swoją iluzoryczność) przypominać raczej pragnienie ikon niż idoli.

    Jeśli zatem zdefiniujemy jako bałwochwalstwo taki obraz boskości (ikonicznej bądź idolatrycznej) który rości sobie pretensje do absolutności, to czy biskup z Canterbury, a wraz z nim dowód ontologiczny, może zostać nazwany bałwochwalczym? I tak i nie. Udaje się bowiem w miarę koherentnie wyprowadzić dwie absolutyzujące interpretacje, jednak ich konsekwencje oraz ostatecznie liczne aporie pokazują, że Anzelm próbuje operować tak pragnieniem ikonicznym, jak i w nie mniejszym stopniu idolatrycznym, dając tym samym wyraz swej antybałowchwalczej postawie.

<< Wstecz | Dalej >>


Erasmus | OBI | Copernicus Center | MIB | Nauka Polska